jump to navigation

Łowca blonynek Marzec 24, 2009

Posted by katrinn76 in sex.
Tags: , ,
trackback

Irenę Home doprowadzała swoją cipką do szału każdego faceta. Ale nie tylko jej pipka decydowała o tym, że kobieta była prawdziwą bombą. By tego dowieść, wystarczyło wprowadzić właściwe pytania do komputera w policyjnej bazie danych… Mężczyzna wolno zbliżał się o Judy Howard. Gdy podniósł ręce, kobieta zobaczyła sznurek między jego palcami. Chciała krzyknąć, ale z przerażenia nie mogła wypowiedzieć ani słowa. Z jej ust wydobył się tylko zduszony pisk. „Nie…”, rzęziła. „Nie…” Mężczyzna błyskawicznie zarzucił pętlę na szyję kobiety. Głos jej przeobraził się w charczenie. W ataku paniki miotała rękami i nogami na wszystkie strony. Walka o życie wyzwoliła w niej pokłady energii, które zaskoczyły nawet mordercę. Ścisnął więc mocniej pętlę. Po chwili kobieta osłabła, a jej ciało zwiotczało. Błysnęło ostrze. Mężczyzna wprawnymi ruchami ciął ubranie blondynki. Później ściągnął z niej strzępy i złożył w całość obok ciała, jakby to był kombinezon. Później niespiesznie oddalił się z jej mieszkania, nawet nie dotykając denatki. Inspektor Jason Clark przyglądał się zdjęciom z miejsca zdarzenia. To morderstwo przypominało trzy inne zabójstwa. Ofiarami były każdorazowo młode, atrakcyjne blondynki. Wyglądało na to, że same otwierały drzwi swojemu oprawcy. W każdym przypadku morderca pozbawiał ofiary ubrań, tnąc je ostrym przedmiotem. Ale na żadnej z napastowanych kobiet nie dopuścił się czynności sexualnej. – Co też może dziać się w głowie osoby, która jest zdolna do takich rzeczy?! Clark odwrócił się do zadającej to pytanie dziewczyny. Była to Irenę Home, jego asystentka. Ładna, młoda dziewczyna, która pracowała z nim od roku, a od trzech miesięcy dzieliła z nim łóżko. Inspektor wzruszył ramionami: – Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z osobą, która nienawidzi kobiet albo z jakimś sadystą. Wygląda na to, że ofiary zostały starannie wybrane. W takim przypadku nie mamy chyba innego wyjścia, jak liczyć na łut szczęścia, który pomoże w rozwiązaniu tej zagadki. – Może killer miał już kłopoty z prawem i znajdziemy jakieś dane w policyjnej kartotece? – myślała głośno Irenę. Inspektor protekcyjnie położył dłoń na jej ramieniu. – Tak długo, jak nie będziemy w stanie wprowadzić właściwych danych, tak długo komputer nie wyświetli nam nazwiska podejrzanego. Nawet wtedy, jeśli kiedyś byt przez nas notowany i w archiwum znajdują się jego dane. – Ale taka możliwość istnieje! – nie dawała za wygraną dziewczyna. Inspektor musiał jej przyznać rację. – Tak – powiedział. – Z pewnością. A potem podjął decyzję: – OK. Daję ci trzy dni na przetrząśnięcie bazy danych. Ani jednego więcej. Inaczej nie dasz mi spokoju tymi domysłami. A dzisiejsza noc należy do nas! Jason wsunął swój gruby członek w wilgotną cipkę Irenę i zaczął ją z przyjemnością posuwać. Gorące dreszcze przenikały jej ciało, gromadziły się w kroczu i powodowały gwałtowny upływ soków. Irene usłyszała mlaskanie własnej cipki i skoncentrowała się na doznawanej przyjemności, której dostarczał jej „grzmot” kochanka. Wydawało się jej, że krocze stanęło w ogniu lub też dziurka zmieniła się nagle w krater wulkanu. Dziewczyna rozłożyła szeroko nogi i, zadzierając je do góry, napięła mięśnie brzucha. Wagina policjantki zaczęła się kurczyć i rozwierać, zasysając członek coraz głębiej, a następnie starając się go z siebie wyrzucić. Jason Clark także był w siódmym niebie. Jego sztywny kutas podrygiwał, ale mimo zbliżającego się orgazmu, komisarz nadal wpychał go do samego dna szczeliny i wyciągał tak, że żołądź prawie całkowicie z niej wychodziła. Wtedy było słychać albo głośnie cmoknięcie, albo „pierdzenie’ wypychanego z cipy powietrza. Komisarz pruł dziewczynę z całych sił i zupełnie zatracił się w tym rypaniu. Dla niego liczyło się teraz jedynie wspaniałe uczucie wilgotnego i gorącego mięska, ściskającego podrygującego kutasa. Oboje przeżyli orgazm równocześnie. Wśród jęków i ekstatycznych okrzyków tarzali się na łóżku, ściskając się rękami i nogami. Po chwili ich ciała zaczęły się uspokajać, rumieniec powoli znikał, puls powracał do normy. Teraz jedyną oznaką sexu był pot na czole komisarza i zupełnie mokry członek, którego przed chwilą wyciągnął z cipki Irenę. Widać na nim było jeszcze parę kropel spermy. Clark wytarł je w pościel. Później kochankowie wzięli się w ramiona i tak zasnęli. Cztery nazwiska skreśliła, bo przestępcy byli już na tamtym świecie… „Notowani mordercy blondynek” – brzmiało pierwsze pytanie wprowadzone przez Irenę do pamięci komputera. Po dłuższej pracy maszyna wyświetliła 25 nazwisk. Cztery z nich policjantka od razu wykreśliła, gdyż przestępcy w tym czasie znaleźli się na tamtym świecie. Sześciu innych też nie brała pod uwagę, bo właśnie odsiadywali swoje wyroki. Pozostało więc piętnastu, którzy mogli mieć coś wspólnego z tymi morderstwami. Do poszukiwań zaangażowano 30 policjantów. Niestety, wrócili z pustymi rękami. Przy pytaniu „próba morderstwa na blondynkach” komputer wyświetlił dane 27 podejrzanych. Znów wysłano ekipę śledczą i znów gliniarze nie znaleźli nic podejrzanego. Później Irenę zagłębiła się w starsze akta spraw, których okoliczności choćby odrobinę przypominały i mogły mieć coś wspólnego z prowadzonym przypadkiem. Młoda śledcza czuła, że krok po kroku zbliża się do rozwiązania zagadki. Na razie jednak kręciła się w kółko. Do głowy przychodziły jej ciągle te same pytania. Za każdym razem wyciągała też te same wnioski. Wypita trzecia kawa nie pomagała. Irenę goniła resztkami sił i chciała iść do domu, gdy nagle w jej głowie jak błyskawica pojawiła się olśniewająca myśl. Do tej pory sądziła, że znajdzie mordercę, zakładając, że ten był notowany za podobne przestępstwo. A co, jeśli do tego czynu skłoniło go działanie jakiejś blondynki, która wyrządziła krzywdę oprawcy? Irenę Home podeszła do komputera i wprowadziła odpowiednie pytanie. Po chwili na ekranie pojawiło się jedno jedyne nazwisko. Pół godziny później otrzymała wiadomość, że przestępca został zatrzymany i na komisariacie przyznał się do winy. – Jak na to wpadłaś? – spytał Clark. – Szukałam faceta, który o mało nie został uduszony przez blondynkę nylonowym sznurem…

Komentarze»

1. Aga - Marzec 25, 2009

Do ejakulacji bez szczytowania może dojść w wyniku stymulacji samej prostaty. Możliwe jest też zjawisko odwrotne, czyli orgazm bez wytrysku. Opanowanie tej sztuki umożliwia przeżywanie orgazmu raz po raz, bez żadnych przerw. Tyle że trzeba długo i wytrwale ćwiczyć mięsień Kegla. W momencie zbliżającego się szczy­towania zaciska się go, nie pozwala­jąc nasieniu wytrysnąć. Pojawia się orgazm, ale nie zanika erekcja, więc można zaczynać od nowa.

2. Iga - Marzec 26, 2009

Nawet w najgorętszych romansach namiętność wcześniej czy później się wypala i mężczy­zna wraca na łono rodziny. A jeśli wiąże się z kochanką na stałe, to szanse na rozpad takiego związku są dwa razy większe niż tego pierwszego, z żoną. Dlaczego tak się dzieje? Bo kochanka jest atrakcyjna najczęściej do momentu, kiedy jest kochanką. Potem posmak nowości i kosztowania zakazanego owocu mija i mija również zauroczenie.

3. Anita - Marzec 27, 2009

Nie trzeba wcale przerabiać Kamasutry, by sex był sa­tysfakcjonujący. Większość par stosuje trzy podstawowe pozy­cje: klasyczną, od tyłu i na jeźdźca. Reszta jest tylko wariacjami tych trzech układów. I tak na przykład:
1. sex od tyłu – kobieta ma złączone nogi, mężczyzna ustawia swoje na zewnątrz, a pośladki kochanki ściska rękami.
2. Pozycja klasyczna – partnerka zarzuca nogi na ramiona mężczyzny, a on wkłada ręce pod jej pupę; układ ten jest bar­dzo podniecający, a penetracja niezwykle inten­sywna. Wymaga jednak od kochan ka dosyć dobrej kondycji.
3. Kobieta ujeżdża mężczyznę – zamiast unosić się w górę i w dół, kręci biodrami, a partner w tym czasie jak najmocniej przycika jej pupę do siebie. W ten sposób łechtaczka ociera się o kość łonową mężczyzny, zapewniając kochance silny orgazm.
4. W każdej pozycji mężczyzna powinien pamiętać o konieczności stymulowania łechtaczki. W układach, w których nie ona drażniona trzeba użyć lub… wibratora.

4. Emil - Kwiecień 1, 2009

Kobiety kochające inaczej są fascynujące. A najbardziej fascynuje nas to, co robią w łóżku. Dzisiaj lesbijki mają dużo łatwiej niż jeszcze kilka­naście lat temu. Wtedy byto tylko pismo „Inaczej”, w którym dziewczyny zamieszczały swoje anonse. Teraz jest internet – główne źródło kontaktu z innymi lesbijkami – oraz kluby gejowsko-lesbijskie, które znaleźć można praktycznie w każdym i większym mieście. I Jako społeczeństwo jeste­śmy dla homoseksualistów mato tolerancyjni. To się oczywiście zmienia, szcze­gólnie wśród młodych ludzi w dużych miastach. Ale ogólnie rzecz biorąc, odmienna orientacja seksual­na wzbudza kontrowersje.

5. Maciej - Kwiecień 6, 2009

Erotyzacja starzejących się mężczyzn przejawia się wzro­stem zainteresowania sexem poprzez fantazjowanie i śnienie o nim, ale też przez zwiększenie częstotliwości współżycia oraz poszukiwania jego urozmaicenia. Tym można tłumaczyć odważne propozycje partnera dotyczące wymiany partnerów czy seksu grupowe­go. Część mężczyzn przejawia też zwiększone zainteresowanie znacznie młodszymi od siebie partnerkami, niejednokrotnie nawiązując z nimi romanse. Sam pro­ces erotyzacji nie ma też nic wspólnego z pogorszeniem sprawności umysłowej mężczy­zny. Do najczęściej spotykanych przyczyn zaWcza się natomiast: różne przewlekłe choroby lub stosowane leki, kompensację niepowodzeń życiowych po­przez seks, znudzenie lub osła­bienie zainteresowania part­nerką oraz nowe. dopingujące bodźce seksualne.

6. dogi - Kwiecień 10, 2009

A ja wole brunetki, mam wrazenie, ze w sprawach dotyczących sexu. Oczywiscie zależy to od osobistych predyspozycji, ale z mojego doświadczenia wynika, że blondynki robią gorzej laskę…

7. Maciek - Kwiecień 15, 2009

No niezła historia, nie powiem. W ogóle erotyka w twoim wydaniu zawsze jest świetna. Na pewno tu wrócę, definitywnie jest po co!

8. michal - Kwiecień 21, 2009

nie wiem jak to wytlumaczyc, ale ostatnio wyrwalem swietna blondynkę. Zgrabna, sexowna, duży cyc. Pogadaliśmy trochę i wylądowaliśmy u mnie. Było świetnie, póki nie wpadłem twarzą między jej nogi. Miała zostawiony delikatny meszek, i bynajmniej nie był on blond. Nie mam pojęcia czemu, ale ochota na cokolwiek mi minęła. Przeleciałem ją, bo nie wiedziałem co powiedzieć, ale więcej już nie zadzwoniłem… Głupia sytuacja….


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.